"15 pytań do Edyty Geppert na 15 - lecie", PolyNews 3/1999

    PolyNews 3/99
  • Pani Edyto, aż trudno uwierzyć, że jest Pani ze swoją publicznością już od 15 lat...


  • ...rzeczywiście to szmat czasu. W ciągu tych piętnastu lat wokół mnie wszystko się zmieniło. Nawet ustrój kraju... Ja zresztą też.


  • Od samego początku towarzyszy Pani Piotr Loretz, który pełni w Pani życiu rolę szczególną...


  • ...Piotr to taki mój czarodziej Merlin. Wprowadził mnie w cudowny świat, gdzie żyje się sztuką i dla sztuki.


  • Jest Pani laureatką wielu krajowych i międzynarodowych festiwali piosenki, a także jako jedyna wśród polskich artystów trzykrotnie otrzymała Pani główną nagrodę na Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu. Jednak nie lubi Pani tego typu imprez...


  • Warunki techniczne, w jakich w Polsce się odbywają i nieśmiertelny, wszechogarniający bałagan, nie sprzyjają artystycznym wykonaniom. To znaczy takim, które w założeniu mają służyć czemuś więcej niż tylko rytmicznemu rozkołysaniu widowni.


  • Piosenki dla Pani piszą najwybitniejsi autorzy. Czym się Pani kieruje, dokonując wyboru tekstów i kompozycji do swojego repertuaru?


  • Wyłącznie własnym gustem. Tekst bez muzyki lub też już nią ozdobiony, musi w pierwszym czytaniu czy słuchaniu zrobić na mnie wrażenie, wywołać dreszcz emocji lub mnie rozbawić. Te emocje, tę radość będę się później starała przekazać słuchaczom.


  • W ciągu tych wszystkich lat działalności estradowej co Pani najbardziej przeszkadzało?


  • Tzw. "ręczne sterowanie" tym, co nazywa się szumnie polskim rynkiem muzycznym i rozrywkowym. Kiedyś robili to urzędnicy od kultury z powodów ideologiczno-politycznych, a dziś robią to tzw. fachowcy od show businessu. Jedni i drudzy - w swoim przekonaniu - wiedzieli i wiedzą, co powinno podobać się publiczności, nie licząc się z jej rzeczywistymi upodobaniami.


  • Radio i telewizja nigdy nie rozpieszczały ani Pani, ani Pani wielbicieli. Dlaczego tak się dzieje? Weźmy taką telewizję...


  • Nie wiem, naprawdę nie wiem. Tak się składało do tej pory, że udawało mi się wystąpić z własną propozycją w TV raz w każdej kadencji kolejnego prezesa PRiTV. Jakby i tego było za dużo, za kadencji Prezesa Miazka moja noga ani razu nie przestąpiła progów studia na Woronicza. Inna sprawa, że zawsze po moim występie Prezes niedługo potem ustępował ze stanowiska. Więc rozumiem obawę...


  • Media przyzwyczaiły nas do wizerunku Edyty Geppert nostalgicznej i refleksyjnej i tylko bywalcy Pani koncertów wiedzą, że potrafi Pani błysnąć wspaniałym poczuciem humoru i znakomicie czuje się Pani w kompozycjach lekkich, często przewrotnych, nawet o zabarwieniu rockowym...


  • Jeżeli kompozycja wieczoru tego wymaga, to niestraszny jest mi żaden gatunek estradowy i muzyczny, z wyjątkiem jazzu. Po prostu staram się pamiętać, żeby - jak mawiał Profesor Bardini - "apetyt artystyczny nie przekraczał możliwości trawiennych".


  • Mówi się, że jest Pani osobą niedostępną, bardzo rzadko udzielającą wywiadów. Z czego to wynika?


  • Nie lubię i nie chcę mówić byle czego i byle jak. Wydaje mi się, że Artysta powinien być obecny w mediach przede wszystkim poprzez swoje dokonania, a jego wizyty w radiu czy telewizji powinny być tylko wyjątkowym i rzadkim uzupełnieniem tego wszystkiego, co ma do powiedzenia ze sceny. U nas zdaje się te proporcje są odwrotne...


  • Należy Pani do tych artystów, którzy od lat - niezależnie od panujących mód, trendów, czy koniunktury na rynku - bez problemu zapełniają sale koncertowe w każdym zakątku Polski. Czy te spotkania z publicznością są dla Pani czymś szczególnym, czy też wolałaby je Pani ograniczyć, skupiając się na nagraniach w studiu i wydawaniu kolejnych płyt?


  • Przyznam się, ze nie lubię pracy w studiu. Uczę się studia ciągle, ale mam obawy, czy się go kiedykolwiek nauczę. Nie jestem muzykiem, kompozytorem czy aranżerem. Jestem...


  • Wokalistką?


  • ...nie , nigdy nie używam w stosunku do siebie określenia wokalistka. Powiem nieskromnie - wiem, że przyzwoicie śpiewam, ale moim żywiołem jest scena i emocje rodzące się w bezpośrednim kontakcie z publicznością. Tylko w czasie tych spotkań, często niezwykłych, z niepowtarzalną atmosferą, odzywają się w moim głosie pewne alikwoty, których często później na próżno szukam w moim głosie w studiu. Po prostu za bardzo się kontroluję... Tak więc mimo, że coraz trudniej rozstawać mi się z domem, to moim głównym miejscem pracy będzie nadal estrada i scena.


  • 8 marca br. ukazuje się Pani nowa płyta. Czy z uwagi na jubileusz będzie to album w jakiś sposób podsumowujący Pani 15-letnią działalność estradową?


  • Nie chciałabym jeszcze niczego podsumowywać. Mam wiele planów i pomysłów. Myślę o tym, co przede mną, a nie co za mną. Kilkanaście piosenek, które proponuję słuchaczom, to nowe propozycje. Jedyna znana to "Nie żałuję" Agnieszki Osieckiej i Seweryna Krajewskiego.


  • Album promuje piosenka o dość przewrotnym - w Pani przypadku - tytule "Debiut". O jaki debiut chodzi?


  • Obserwując od kilku lat polski rynek muzyczny zauważyłam, że debiutanci są na nim promowani przez firmy fonograficzne mocniej i staranniej niż artyści znani, uznani i lubiani przez publiczność. No, może poza jednym czy drugim jaskrawym wyjątkiem...


  • Podobno wśród utworów, które znajdą się na płycie jest też piosenka węgierska...


  • To spełnienie obietnicy danej moim dziadkom i rodzaj hołdu złożonego mojej matce - półkrwi Węgierce. Choć wszyscy oni już nie żyją, wierzę, że to usłyszą...


  • Po wspaniałych koncertach w warszawskim Teatrze Buffo swój jubileusz zaznaczy Pani również na kolejnym Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. To chyba jak najbardziej właściwe miejsce w Pani przypadku?


  • Właśnie tam po raz pierwszy o tym, że śpiewam, dowiedział się ktoś więcej niż moja rodzina i znajomi.


  • Bez wątpienia odniosła Pani sukces. Co on dla Pani oznacza?


  • Samodzielność i niezależność. Możliwość uprawiania zawodu bez oglądania się na modę, koterie i towarzystwa wzajemnej adoracji.


  • Czy może Pani obiecać, że ze swoją najnowszą płytą i recitalem będzie Pani podróżować po kraju?


  • Płyta - mam nadzieję - dotrze dzięki PolyGramowi wszędzie tam, gdzie znajdą się ludzie, którzy zechcą jej posłuchać. Oczywiście będę jeździć z recitalem po Polsce, bo artysta to przecież zawód wędrowny.


Rozmawiała: Wiesława Pałkowska.