Alfabet Edyty Geppert

ANIOŁY, AGRESJA... coraz częściej - niestety - spotykam się z agresją, spotkanie anioła graniczy z cudem.

BAGAŻ WSPOMNIEŃ... na szczęście mnie nie przygniata.

CZUŁOŚĆ... ogarnia mnie na widok smutnych twarzy małych dzieci.

DOLLY... coś, czego nie chcę zrozumieć. Perspektywa klonowania wydaje mi się przerażająca.

EKSTRAWAGANCJA... jeżeli wsparta dobrym smakiem, to czemu nie ?

FATALIZM... myślę, że istnieje. Zbieg przypadków, które dziś oceniłabym jako szczęśliwe, doprowadził do tego, że uprawiam zawód, o jakim nigdy nie marzyłam.

GWIAZDKA... najpiękniejsze, najmilsze święto.

HARMONIA... życie upływa na jej poszukiwaniu.

IDIOCI, IDEALIŚCI... najgroźniejsze połączenie.

JESTEM... więc myślę.

KOMPUTER... ciągle jeszcze nieobecny w moim domu. Rozumiem konieczność posiadania, ale na razie przeważa obawa przed szkodliwością.

LATO... co roku czekam na nie z wytęsknieniem i co roku wydaje mi się coraz krótsze.

MEN JAK SEN... najpiękniejszy widok. Spokojny sen moich mężczyzn.

MIŁOŚĆ... bardzo pięknie mówi się o niej w piosenkach.

NOSTALGIA, NASTRÓJ... dość często mi towarzyszący. Jeśli mam czas, słucham wtedy Bułata Okudżawy lub Charlesa Aznavoura albo rumuńsko - węgierskich pieśni ludowych.

O CZYM ZAPOMINAM... staram się nie zapominać. Robię notatki i żyję z kartką i z ołówkiem w ręku. Chyba, że zapomnę... o czym miałam pamiętać.

PRZYJACIELE... na szczęście mam ich kilku. Nawet przyjaciółki...

RÓŻA I CIERŃ... pierwsza piosenka napisana specjalnie dla mnie w okresie, w którym więcej miałam do czynienia w życiu z kolcami niż z różami.

SZCZEGÓŁ... dla mnie często najważniejszy. Na estradzie muszę mieć wszystko drobiazgowo dopracowane. Niestety żyję w kraju, w którym dominującą zasadą jest: " jakoś to będzie".

TEN CAŁY ZGIEŁK... towarzyszący estradzie jest mi zupełnie obcy. Zawsze lubiłam śpiewać, dziś lubię swój recital - wszystko inne, co jest powszechnie kojarzone z moim zawodem, jest dla mnie gwałtem zadanym mojej naturze.

UŚMIECH... ostatnio częściej mi towarzyszy.

WIERZĘ... że człowiek nie jest tak zły, jak by to wynikało z lektury codziennych gazet.

XXI WIEK... decydujący dla przyszłości naszej cywilizacji.

ZIMA... w lesie, w górach, na wsi - cudowna baśń. W Warszawie - upiorny koszmar.

ZAUFANIE... staram się je mieć, ale doświadczenia mam w tym względzie bolesne.

1998