"Geppert nie na sprzedaż", Dziennik Polski nr 288, 30.11.2002

     Chciałam zaśpiewać o czymś ważnym /O samotności braku nieba / Lecz powiedzieli - Pani Geppert /- co Pani - To się nie sprzeda (...) I pouczali że ich zdaniem /To znaczy zdaniem pewnych osób /Sprzedają się rzeczy o niczym /Napisane w przystępny sposób - tak ironizując, słowami Jacka Cygana, zaczyna swą najnowszą płytę Edyta Geppert.

      Dalszego ciągu tekstu, oczywiście nie piosenki, mojego tekstu, już się pewnie Państwo - zwłaszcza stali Czytelnicy "Dziennika" - domyślają; tak - będę się zachwycał, zachwalał. Od lat mam słabość do Edyty Geppert. I wiem, że ta artystka mnie nigdy nie zawiedzie, że nie podda się naciskom speców od marketingu, od sprzedaży. Co to chcą mieć modny produkt, który się dobrze sprzeda. Artysta to bowiem teraz produkt. Przyjemnie brzmi: Edyta Geppert jako najnowszy produkt Universal Music Polska. I jeszcze można by dodać, że dwie literki, stosownie wystylizowane na płycie, EG, są gwarancją wysokiej marki. EG niczym znaczek mercedesa.

     Cóż, takie czasy; rozmaici mądrale wiedzą lepiej i doradzają - skutki tych porad odczuli na sobie artyści tej miary co Ewa Bem czy Zbigniew Wodecki. Ostatnie płyty nagrali wbrew swojej estetyce, wbrew wizerunkowi - pewnie też słyszeli: to się nie sprzeda... I się nie sprzedało.

     Na szczęście Edyta Geppert wciąż robi swoje, wciąż z tym samym uporem, że piosenka nie może być jak wydmuszka - pusta w środku, że musi zawierać szczyptę poezji, pierwiastek zadumy, ździebełko otuchy, iskrę radości, krztynę melancholii, okruch wzruszenia, czystość łzy. I że to nie jest wszystko jedno, w jakich proporcjach i jak się te piosenki poukłada; najnowsza płyta jest pod tym względem niczym najszlachetniejszy naszyjnik - tu perełki nanizano na siebie mistrzowską ręką. Ta artystka od lat wydaje albumy precyzyjnie skonstruowane. I od lat wierna jest, z wzajemnością, tym samym kompozytorom - Sewerynowi Krajewskiemu, Włodzimierzowi Korczowi. Zatem znów słuchamy pięknych, melodyjnych piosenek. Potencję przeboju ma w sobie tango Cień księżyca Korcza, poruszają kompozycje Krajewskiego - przejmująca Zdradzonym i bezbronnym, i gorzka, spowita melancholią Nie jest źle - także dzięki tekstom Marka Dagnana. Są i inni kompozytorzy, też obecni wcześniej na płytach tej artystki: Roger Candy, teraz z miłą kompozycją Nie wierz mi, i Andrzej Rybiński, którego Nietutejszą z tekstem Marka Dagnana można odnieść i do wspaniałej interpretatorki - czyż ów wiatr co za oknami w głos się śmieje /Wiatr od przylądka pustych słów /Płonnych nadziei nie opisuje i sytuacji artysty, który pustych słów nie uznaje?

     Cudowna płyta, kolejny dowód, że nie należy zmieniać tego, co od lat naznaczone szlachetnym stygmatem prawdy i uczciwości w sztuce, a Edyta Geppert od początku swej kariery pokazuje, że piosenka może być sztuką. A puentuje album Chopin (gra Sinfonia Varsovia), do którego Walca a-moll tekst napisał Wojciech Młynarski.

     Fani pani Edyty na pewno wyłowią z tej płyty kolejne piosenki do kolekcji dawnych ulubionych, a i jedną znaną odnajdą - Jaka róża taki cierń (za którą Geppert otrzymała swe pierwsze opolskie Grand Prix w czasach, kiedy festiwal ten nie był odbiciem gustu p. Sierockiego i jemu podobnych). Teraz w ostrzejszej wersji, bo to płyta nagrana z nowym aranżerem Krzysztofem Herdzinem, z nowymi muzykami (w tym gronie krakowianin - basista Piotr Żaczek), i te nowe brzmienia słychać, acz, jak na mój gust, w evergreenie Szpilmana Nie wierzę piosence aż nazbyt. Zaskakujące może być też na okładce zdjęcie artystki w czerwieniach (to pewnie a propos tekstu To się nie sprzeda..., w którym jest i rada, by artystka dała sobie spokój z tym czarnym strojem), acz mnie akurat dobór zdjęć wydaje się dyskusyjny.

Powtarzam, cudowna płyta, zwłaszcza dla szukających w piosenkach sensu, wzruszenia, szlachetnego tonu. Słusznie nosi tytuł Wierzę piosence. Ja też wierzę - zwłaszcza, jak śpiewa Edyta Geppert. I wierzę w to, że się sprzeda - właśnie dlatego, że Edyta Geppert nie chce być towarem na sprzedaż.


Wacław Krupiński