Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach
wpisz swój adres email:



 
Dodaj adres do ulubionych
Edyta Geppert odpowiada na pytania Gości strony internetowej:



meechoo: Którą(e) z polskich wokalistek ceni sobie Pani najbardziej i dlaczego?
- Edyta Geppert:
Rozumiem, że Pani pytanie dotyczy wokalistek rozrywkowych. Bardzo lubię i cenię Ewę Bem. Za muzykalność, swobodę śpiewania, barwę głosu, poczucie humoru, inteligencję i smak w doborze repertuaru.

Matylda: Szanowna Pani Edyto, ma Pani piękny głos, proszę powiedzieć, jak Pani dba o swoje struny głosowe? Pytam dlatego, bo wiele lat pracowałam głosem
i mam kłopoty ze strunami.

- Wstyd się przyznać, ale w ogóle nie dbam. Na szczęście dla mnie dostałam od losu silny aparat głosowy.

Michał Ziarno: Szanowna Pani Edyto, czy istnieją prognozy wznowienia nakładu analogowych Pani nagrań z lat 1984-1986 na płytach CD lub kasetach? Mam tu na myśli "Recital live" i "Och życie, kocham cię nad życie". "Recital live" - płyta i kaseta z 1986 roku - jak sądzę z powodów polityczno - ideologicznych - "okrojone" zostały do zaledwie 11 pięknych piosenek, a w recitalu śpiewała Pani zawsze i śpiewa około 20 utworów. Czy zostaną wydane piosenki, które śpiewa Pani od początku, a nigdzie nie zostały wydane? Mam na myśli np.: "Tak to jest", "Serenadę", "Może choć raz", "Cyrk" i wiele innych utworów, których słowa zostały zamieszczone w dziale "piosenki", jednak można tylko na Pani stronie usłyszeć ich fragmenty i to nie wszystkich piosenek.
- Sprawa wznowień moich starych nagrań jest skomplikowana od strony prawnej. Nagrania z płyt "Recital live" i "Och życie, kocham Cię nad życie" w większości są własnością ZPR Records. Piosenki: "Tak to jest", "Serenada" Schuberta i "Cyrk" są własnością TVP. Właścicielem praw do piosenki "Może choć raz" jest zagraniczna agencja. Być może wszystkie te nagrania kiedyś jeszcze ukażą się na płycie, ale droga do tego jest daleka
i trudna.

Katarzyna Segiet: Bardzo proszę, by zechciała Pani opowiedzieć o początkach swojego śpiewania - o nauce emisji głosu, o mistrzach spotkanych na drodze artystycznej.
- Śpiewałam od dziecka, ale dopiero na Wydziale Piosenki Państwowej Średniej Szkoły Muzycznej II st. im. F.Chopina w Warszawie na ul. Bednarskiej zajęłam się tym poważnie. Miałam szczęście spotkać kilku znakomitych pedagogów. Uczyli mnie: dykcji - doświadczona aktorka - Aniela Świderska, improwizacji muzycznej - Wojciech Głuch, który dziś pracuje w Szkole Aktorskiej w Norwegii, interpretacji piosenki (przedmiot główny) - Piotr Loretz, wtedy aktor Teatru Polskiego w Warszawie, do dziś opiekun artystyczny wszystkich moich zawodowych poczynań.

Edyta Dycha: chciałabym się dowiedzieć, czy Moja Ukochana Artystka tak samo ja kocha konie? Może pytanie dość prozaiczne, dla mnie bardzo ważne :)
- Koń jest zwierzęciem pięknym i budzi we mnie ogromny szacunek. Do tego stopnia, że nigdy nie odważyłabym się go dosiąść i nigdy nawet nie próbowałam tego zrobić.
Ale kocham konie. Bardzo.

Agnieszka Szakowska: Jakie są Pani inspiracje artystyczne? Kiedy będzie Pani śpiewać w Szczecinie lub Poznaniu?
- Bardzo sobie cenię kontakt z utalentowanymi ludźmi teatru. Uważnie słucham, co mają do powiedzenia na temat swojej pracy. Ostatnio jednym tchem przeczytałam książkę, wywiad-rzekę ze Zbigniewem Zapasiewiczem pt. "Zapasowe maski". Serdecznie ją polecam.
W Szczecinie i Poznaniu śpiewałam stosunkowo niedawno, więc powtórna wizyta nie zdarzy się chyba wcześniej niż za rok.

Dzidka: Jeżeli miałaby Pani dokonać ponownie wyboru swojej drogi życiowej, czy byłaby taka sama czy chciałaby Pani coś w niej zmienić? (np. zmienić zawód)
- Czasem chciałam zmienić zawód z powodu zbyt częstych rozstań z synem i z domem. Jednocześnie nie chciałabym go zmieniać, bo kocham to, co robię.
Pani największy sukces zawodowy to...?
- ... stworzenie własnego recitalu.
Pani największy sukces osobisty to..?
- .... urodzenie syna i rzucenie palenia. Oba te wydarzenia ściśle łączą się ze sobą.
Pani największe marzenie to..?
- Marzy mi się, że mój syn będzie człowiekiem szczęśliwym.
Co Panią irytuje w dzisiejszym świecie?
- Odpowiedź na to pytanie to materiał na książkę. Nie będę specjalnie oryginalna, jeśli odpowiem w skrócie: brutalizacja życia we wszystkich jego przejawach, obniżenie standardów moralnych i pieniądz jako najważniejszy miernik sukcesu.

Jola: Wydaje mi się, że nie lubi Pani udzielać wywiadów, bo niezwykle trudno jest znaleźć jakikolwiek, a przeglądam wiele czasopism. Chciałabym zapytać dlaczego preferuje Pani kolor czarny? Czyżby utożsamiała go Pani z życiem?
- W tych wywiadach, których udzieliłam mówiłam już o tym, że lubię czerń. Prywatnie w czerni czuję się bezpiecznie. Jeśli chodzi o scenę, to w moim pojęciu kolor czarny jest najbardziej neutralny, nie narzucający się, pozwalający skupić uwagę publiczności na wykonawcy.

Ola: Witam serdecznie i w pierwszej kolejności dziękuję za Pani piosenki,
a raczej za ich treść. Często pozwalają mi się "pozbierać". Czy Pani utwory są podyktowane aktualnymi, w czasie powstawania, przeżyciami osobistymi? Czy są odzwierciedleniem Pani "duszy"? Pozdrawiam serdecznie, niech "idzie Pani swoją drogą". niech tworzy Pani "tak, jak malował pan Chagall" i niech "uparcie i skrycie kocha Pani życie".

- Po to, żeby coś przetworzyć artystycznie muszę do tego nabrać dystansu. Jest to również dystans czasowy. Nie jestem autorką swoich piosenek, więc z tekstów, które są mi proponowane wybieram te, które są mi bliskie ze względu na problematykę i stosunek do otaczającej rzeczywistości. Wybrane piosenki wiążą się w jakiś sposób z moimi przeżyciami, ale raczej z tymi z przeszłości.

Paweł Orkisz: Wygrywała Pani w Opolu 3-krotnie. W 1984 roku - piosenką " Jaka róża, taki cierń" Proszę o tytuły piosenek, którymi wygrała Pani w Opolu w 1986 i 1995 roku. Od niedawna słucham Pani piosenek - sprawiają one, że czuję się wyjątkowo. To specyficzne uczucie, nie umiem tego opisać (piosenki śpiewane po francusku także wywarły na mnie ogromne wrażenie).
- W roku 1986 było to "Och życie, kocham Cię nad życie". W 1995 śpiewałam "Nie, nie żałuję" i "Idź swoją drogą".
Uwielbiam piosenkę "Idź swoją drogą". Słyszałem ją dwa razy w życiu (...). Niestety nie ma tej piosenki na żadnej płycie :-( Czy będzie kiedyś płyta z tą piosenką? Czy może wyszedł jakiś singiel z tą piosenką?? Czy już nigdy nie usłyszę tego kawałka....?
- Piosenkę "Idź swoją drogą" na razie można usłyszeń tylko w czasie moich koncertów, nigdy nie została nagrana. W zbiorczym albumie z piosenkami Jonasza Kofty (autor tekstu) zostało zamieszczone, mocno niedoskonałe technicznie, nagranie dokonane w czasie telewizyjnej rejestracji mojego recitalu. Nie jestem z niego zadowolona. Ciągle mam nadzieję, że kiedyś zarejestruję tę piosenkę w studiu.

Gosia Kędzierawska: Kiedy wystąpi Pani w Stargardzie Szczecińskim?
- Czekam, aż zostanie dokończona budowa sali widowiskowej w Stargardzie. Obecnie istniejące sale, o ile pamiętam, mają po dwieście kilkadziesiąt miejsc i nie pozwalają na racjonalne skalkulowanie koncertu. No, chyba żeby znalazł się jakiś sponsor...

Michał Ziarno, email: Droga Pani Edyto, czy Pani współpracę z Krzysztofem Herdzinem należy uznać za efekt definitywnego rozstania z przyjaciółmi - Henrykiem Alberem i Tomaszem Bajerskim? Podczas niektórych występów towarzyszą Pani (rzadko): Henryk Alber i Tomasz Bajerski, a Recital 2003 oprawia muzycznie Krzysztof Herdzin. Od czego ostatnia zmienność w tej współpracy zależy?
- Z przyjaciółmi nie rozstaję się z zasady. Współpraca z Krzysztofem Herdzinem - wybitnym pianistą i znakomitym aranżerem - to potrzeba artystyczna.

Jeron Sztekher: Myślę, że moje pytanie będzie dla Pani, Pani Edyto, krępujące, ale chciałbym zadać pytanie dotyczące Pani piosenki "Jaka róża taki cierń". Czy śpiewając tę piękną piosenkę myślała Pani o konkretnej kobiecie, kobiecie udręczonej przez miłość, wreszcie uciekającą w przepaść 10 pięter ciemności?
- To nie jest krępujące pytanie. Śpiewając przed laty tę piosenkę, myślałam o sobie i o otaczającej mnie przerażającej rzeczywistości. Nieszczęśliwa miłość była tylko pretekstem.

Marta Milczarek: Które z wszystkich piosenek, jakie Pani dotąd nagrała, są najbliższe Pani sercu?
- To tak, jakby spytać matkę, które ze swoich dzieci najbardziej kocha. Wszystkie piosenki, które śpiewałam, które nagrałam, są mi bliskie.
Czy zdarza się je Pani śpiewać tak dla samej siebie, pod wpływem szczególnego nastroju lub pod wpływem różnych okoliczności?
- Zdarza mi się śpiewać dla samej siebie, bądź to z radości, bądź ze smutku.
Czy istnieją piosenki, których Pani nigdy nie nagra, by zachować je tylko dla siebie?
- Nie nagram tych piosenek, które kiedyś śpiewała mi mama, bo są to w większości piosenki węgierskie.

Monika Chodkowska: Droga Pani Edyto! Czy lubi Pani słuchać w wolnych chwilach muzyki tzw. "klasycznej"? Jeśli tak, to jakich kompozytorów / utwory słucha Pani najchętniej?
- Tak. Najchętniej słucham Chopina i mistrzowskich wykonań Marii Callas.

Kinga: Czy woli Pani koncerty czy pracę w studio?
- Zdecydowanie wolę koncerty. Studio zabija we mnie emocje.
Kim chciała Pani zostać, kiedy była Pani małą dziewczynką?
- Nauczycielką.
Czego boi się Pani najbardziej?
- Ciemnoty.
Czy lubi Pani być rozpoznawana na ulicy? Z jakimi reakcjami najczęściej się Pani spotyka?
- Nie, ponieważ mnie to krępuje. Na szczęście reakcje ludzi są przyjazne.

Mikołaj Dobrowolski: Droga Pani Edyto, czy prawdą jest, iż mamy wspólną znajomą - Panią Wiesławę Pałkowską? Jak doszło do spotkania Pani z Panią Wiesią? Pozdrawiam Mikołaj Dobrowolski
- Tak, to prawda, ale nie pamiętam dokładnie, kiedy doszło do naszego spotkania. Wydaje mi się znam Wiesię od zawsze.

Kasia Jagieła: P. Edyto, które z Pani życiowych doświadczeń, wyzwoliły w Pani tę cudowną, a zarazem piękną, melodramatyczną tęsknotę, która jest duszą dla tekstów wyśpiewywanych... Jakie osobiste doświadczenia ukształtowały Pani zawodową osobowość? Chcę zbudować w swojej wyobraźni Pani artystyczną osobowość na podstawie odpowiedzi do pytań o własne upodobania, poczucie tożsamości z pozornie nieistotnymi zjawiskami... Jeśli miałaby Pani określić swój stan duszy porą roku, dnia, to jakimi...? A kolor i zapach jaki by Panią określał...? Jakie zjawisko atmosferyczne łechce przyjemnie, gdy współistnieje razem z Panią...?
Jaką literaturę Pani lubi i co właśnie czyta? A muzyka? Jakie drzewo wydaje się Pani bliskie? I jaka czynność wprowadza w miły stan kontemplacji...? I pytać, tak jak milczeć, mogę nieprzerwanie, bo kocham to dzielenie przestrzeni w każdy sposób, zwłaszcza przez Pani, Edyto, muzykę...
- Chcąc odpowiedzieć na Pani pytania, musiałabym napisać poemat na temat własnej osoby. Przykro mi, ale nie czuje się na siłach. Poza tym, mam wrażenie, że ciekawsze jest, co inni sądzą na temat artysty, niż to, co on sam sądzi na swój temat.
Pozdrawiam serdecznie.

Eugenia Piguła: Kochana Pani Edytko, jest pani najlepszą polską piosenkarką, ma pani wspaniały głos i w związku z tym chciałabym zapytać, czy nie mogłaby pani nagrać płyty z piosenkami i balladami Bułata Okudżawy. Słyszałam już w pani wykonaniu "Modlitwę" i jestem przekonana, że wszystkie pozostałe piosenki w Pani wykonaniu byłyby także piękne.
- Kiedyś o tym myślałam, ale gdzieś w głębi serca czuję, że najpiękniej robi to sam Bułat Okudżawa. Może, gdybym była mężczyzną, to bym zaryzykowała....

Olga: Czy zdarza się Pani odmówić komuś dania autografu?
- Jeżeli akurat nie ma pod ręką jakiegokolwiek kawałka papieru i nie ma nic do pisania,
w takiej sytuacji zmuszona jestem odmówić.

Melisssa: Droga Pani Edyto!! Piosenka "Zamiast" jest jedną z piękniejszych piosenek, jakie kiedykolwiek słyszałam... Słowa Magdy Czapińskiej, muzyka Włodzimierza Korcza i wspaniałe Pani wykonanie... Czy ma ona jakąś "historię"?
- Jeżeli chodzi o powstanie tekstu, to proszę pytać autorkę, Panią Magdę Czapińską.
Ja tekst dostałam do ręki już gotowy. Muzyka, którą dziś śpiewam jest trzecią z kolei propozycją, którą zaofiarował mi Włodzimierz Korcz. Natomiast moim pomysłem było, żeby zrezygnować z orkiestry i pozostać przy dwóch gitarach klasycznych.

Marcin Marcinowicz: Sam w to nie wierzę... muszę jednak Pani powiedzieć, że utwór "Czegóż chcą ludzie ci", wybawił mnie od... pójścia do wojska, tak to prawda! Mam pytanie i jednocześnie prośbę: bywam na Pani koncertach, nigdy jednak nie słyszałem tego utworu "na żywo". Czy byłaby Pani uprzejma włączyć go do repertuaru utworów wykonywanych na koncertach? Dla wysłuchania ...zabili go do drzwi pukaniem... jestem w stanie... Boże, aż się boję pomyśleć co... Gorąco pozdrawiam.
- Dziś już nie wykonuję tej piosenki na koncertach. Nie wykluczam jednak, że kiedyś, przy jakiejś okazji, do niej powrócę.

Sylwia Bobińska: Skąd w Pani tyle energii?
- Sama nie wiem skąd. Czasami przed koncertem wydaje mi się, że jestem zbyt zmęczona, zbyt słaba, że nie dam rady. A potem gasną światła na widowni, zapala się reflektor
i zapominam o wszystkim. I naprawdę nie wiem, skąd ten nagły przypływ sił.

cahill: Chciałam zapytać, skąd w Pani taka fantastyczna nadwrażliwość? Po każdym Pani koncercie czuję się totalnie rozbita, nieposkładana, odkryta przed samą sobą... Muszę potem składać się na nowo i dzięki temu jeszcze żyję... Jak Pani to robi, że pomaga człowiekowi naprawić siebie? Rozgrzebuje, a potem każe sprzątać... Gdyby nie to, dawno by mnie nie było... Dziękuję.
- Ja też po każdym koncercie czuję się tak samo jak Pani. Kiedyś, kiedy jeszcze nie uprawiałam swojego zawodu, życie nie oszczędzało mi przeżyć, o których chciałabym już dawno zapomnieć, a wciąż zapomnieć nie mogę. Nadwrażliwość to chyba bolesne doświadczenia wrażliwego człowieka. To cena, którą zapłaciłam kiedyś za to, że dziś rozumiem to, o czym śpiewam.

Renata Widła: Co najbardziej inspiruje Panią do śpiewania o rzeczach trudnych
i tak trochę niedzisiejszych? Czy mamy szansę zobaczyć Panią na żywo w najbliższym czasie w Krakowie?

- Już mówiłam, że inspiruje mnie życie i wszystkie jego przejawy. Staram się być wierną sobie. Może to rzeczywiście jest trochę niedzisiejsze? Mam nadzieję, że w Krakowie zaśpiewam na wiosnę.

Michał Ziarno: Szanowna Pani Edyto, czy myśli Pani o swoim 20-leciu pracy artystycznej i czy z tej okazji będzie można wysłuchać Pani koncertu na PPA we Wrocławiu w 2004 roku, gdzie debiutowała Pani w 1984 roku? Czy przygotowuje Pani "coś" specjalnego? Marzy mi się zobaczyć Panią w recitalu złożonym wyłącznie z piosenek, które śpiewała Pani w dniu jego premiery w marcu 1985 roku. To już prawie 20 wspaniałych lat! Gratuluję i serdecznie pozdrawiam.
- Dostałam zaproszenie na PPA i chce przygotować "coś" specjalnego. Na razie nie chcę o tym mówić, bo jest to jeszcze w sferze projektów. Dziękuję za gratulacje i również serdecznie pozdrawiam.

Antoni Cwik: Zawsze podziwiam Pani piękny głos i piosenki, ale tylko z CD czy radio. Chciałbym kiedyś być na Pani koncercie. Czy nie planuje Pani przyjazdu z koncertem do Vancouver w Kanadzie?
- Vancouver leży jeszcze dalej od Polski niż Toronto, z którego od czasu do czasu dostaję zaproszenia. Na razie nie udaje mi się sfinalizować rozmów. Nie sprzyjają temu koszty podróży i niemożność skalkulowania tak tego wyjazdu, aby był on dla wszystkich stron opłacalny. Ale nie wykluczam, że to się kiedyś wreszcie uda...

monika: Czy jeździ Pani lub jeździła Pani kiedykolwiek na nartach? :)
- Tak. Udało mi się do tej pory kilkakrotnie zjechać bez szwanku z tzw. oślej łączki. Mam nadzieję, że w przyszłości rozwinę swoje skromne, na razie, umiejętności w tej dziedzinie.

Sylwia: Kiedy słucha się Pani śpiewu, trudno uwierzyć w to, że to nie Pani jest autorką słów do tych wszystkich piosenek, a powiedziałabym nawet pieśni.
A jednak... Zatem moje pytanie: Na ile identyfikuje się Pani z tym, co śpiewa?
Na ile może Pani powiedzieć, że te wszystkie słowa są Pani bliskie? Na ile może Pani powiedzieć, że śpiewa Pani właśnie takie utwory a nie inne, bo właśnie te najbardziej odzwierciedlają Pani duszę? A na ile to wszystko jest perfekcyjną grą aktorską, interpretacją najbardziej pasującą do treści, atmosfery, tekstem, który Panią urzekł, ale nie może się pani z nim identyfikować?

- Wiele piosenek, które śpiewam, opowiada w pewnym stopniu o tym, co sama kiedyś przeżyłam, a na pewno wszystkie odzwierciedlają moje spojrzenie na świat. Właśnie dlatego je wybrałam i dlatego publicznie je wykonuję. To, że używam warsztatu, nazwijmy go aktorskiego (choć nie jestem pewna, czy jest to klasyfikacja właściwa), mam nadzieję, nie odbiera szczerości mojej wypowiedzi. Jestem przekonana, że w sztuce ważne jest zarówno serce i czucie, jak i rozum wsparty umiejętnościami.

Krzysztof Hopfer: Witam! Dlaczego na bis śpiewa Pani wyłącznie wcześniej wybrane utwory? Kilka lat temu na koncercie w Teatrze Buffo przemogłem swoją nieśmiałość i głośno prosiłem o "Wyjaśnienie" Zuzanny Ginczanki, ale nic z tego nie wyszło. A to przecież wspaniały dialog słowno muzyczny, totalny flirt.
Czy Pani nie lubi tej piosenki?

- Na pierwsze pytanie odpowiedź brzmi: moje recitale nie są koncertami życzeń. Staram się, zresztą nie sama, tylko z reżyserem, Piotrem Loretzem, żeby miały jakąś konstrukcję, jakiś początek, jakieś sensowne zakończenie.
Na drugie pytanie odpowiadam: uwielbiam tę piosenkę, ale - jak Pan zauważył - jest to dialog. A do dialogu potrzeba co najmniej dwojga. Tym drugim, który towarzyszył mi w nagraniu studyjnym był genialny saksofonista Henryk Miśkiewicz. W trakcie nagrania improwizował on do mojej improwizacji i w efekcie powstało coś, w pewnym sensie, niepowtarzalnego. Teraz musielibyśmy się nauczyć naszych improwizacji na pamięć, ale wtedy całość mogłaby stracić na świeżości.

Impresja: Witam. Chciałam Panią zapytać kiedy będzie można podziwiać Panią i zachwycać się Pani śpiewem w Warszawie? Ostatni Pani recital, w Studio Buffo, na którym byłam, tak mnie zachwycił, że nie mogę się doczekać następnego. Może jestem niecierpliwa, ale czekam również na nową płytę, kiedy mogę się spodziewać kolejnych wspaniałych piosenek w Pani wykonaniu? Płyta "Wierzę piosence" jest wspaniała, jak również poprzednie. Dlatego nie mogę się doczekać na następną. Chciałam również zapytać czy utwór "Miasteczko Pana Andersena" jest gdzieś zarejestrowany, bo nie mogę nigdzie znaleźć tej piosenki w Pani wykonaniu, a nie umiem wyrazić jak jest cudowna (słyszałam ją raz, na Pani recitalu i od razu się w niej "zakochałam", a nie mogę jej znaleźć na żadnej Pani płycie). Pozdrawiam Panią bardzo gorąco i czekam na widowni warszawskich teatrów...
- Myślę już o nowej płycie i mam nadzieję, że ukaże się ona w przyszłym roku.
"Miasteczko Pana Andersena" jest najnowszą piosenką jaką włączyłam do repertuaru i na razie jeszcze jej nie nagrałam.
W Warszawie prawdopodobnie zaśpiewam na wiosnę.

j.: Słucham Pani piosenek codziennie. Pan Piotr Loretz kiedyś, na koncercie żartując, wspomniał, że taką receptę zalecił Mu lekarz. Ja odkryłam to sama. Chciałabym zapytać, co myśli Pani o ludziach, którym słowa "(...) włosy me pochwyci wiatr, dziesięć pięter i ... ciemność", stały się mottem i zapewniają poczucie wolności?
- Chciałabym, aby moje piosenki pomagały ludziom.

Leslaw Gladysz, adres: Czy czytała Pani "Samotność w Sieci" i co Pani o tej książce sądzi?
- Słyszałam, że z pewnych względów powinnam ją przeczytać, ale nie miałam jeszcze na to czasu.

Adrian Pilarski: Chciałbym się zapytać, kiedy odwiedzi Pani wybrzeże, a konkretnie Gdańsk? Chciałbym kupić bilet na Pani koncert swojej mamie, bo uwielbia Pani piosenki. I może jeszcze jedno pytanie, choć może gdzieś na stronce znalazłbym odpowiedź, ale zapytam: Czy jest dostępna na rynku płyta Pani z największymi przebojami? Myślę, że mógłbym ją podarować w zamian za ciężką pracę swojej mamie. Dziękuje bardzo.
- W Gdańsku pojawię się chyba późną wiosną. A płyta z największymi przebojami, mam nadzieję, że ciągle jeszcze przede mną. Co znajduje się na dotychczas nagranych, proszę sprawdzić na mojej stronie internetowej.

Małgorzata Uba: 4 listopada śpiewała Pani w Watykanie. Przypomniała mi się w związku z tym wydarzeniem Pani piosenka z końca lat 80. "Papa mobile".
Raz tylko słyszałam ją w radiu, nagrałam i jestem ciekawa, czy Pani też ją pamięta. Pozdrowienia.

- Oczywiście, że pamiętam.

Marek: Co Pani odczuła, śpiewając na koncercie imieninowym dla papieża?
Czy łatwo zapanować nad emocjami i czy był to "inny" koncert od wszystkich?

- Nie umiem o tym mówić. Emocje i wzruszenie były ogromne. Tego wieczoru nie zapomnę do końca życia.

groszek: Może by warto wziąć przykład z młodzieży i np. tak jak Anna Maria Jopek do płyty "Nienasycenie" wydała 4 maxisingle, na których znajdował się jeden utwór z płyty i parę nagrań starszych. A w swoim archiwum ma pani sporo ciekawych nagrań, które warto wydać w małym nakładzie, choćby dla bywalców owej strony.
- Dziękuję za życzliwość i dobrą radę, ale sprawa nie jest prosta. Prawa własności do moich nagrań należą do kilku różnych instytucji (Radio, ZPR Records, TVP, Universal Music, Pomaton EMI i kilka innych mniejszych), a te nie zawsze mogą i chcą się porozumieć.

Kaśka Mazurek: Pani Edyto, jestem trochę zniesmaczona, ponieważ bardzo bym chciała usłyszeć Panią na żywo, ale nie mogę się doczekać koncertu w Stolicy.
Ja co prawda nie pochodzę z Warszawy, ale obecnie muszę tutaj mieszkać i bardzo chciałabym zrobić sobie prezent urodzinowy w postaci Pani koncertu. Pozdrawiam i dziękuję, że Pani jest.

- Mam nadzieję, że do maja uda się zorganizować mój recital w Warszawie.

Małgorzata Sobczak: Czy kiedykolwiek myślała Pani o zaśpiewaniu choćby kilku piosenek w duecie z... Michałem Bajorem? Myślę że taka płyta przyniosłaby Wam kolejny ogromny sukces, a nam fanom olbrzymią dawkę wzruszeń i radości.
To się sprzeda Pani Geppert :-) Serdecznie pozdrawiam i dziękuję że Pani jest.

- Myślałam też jeszcze o kilku innych wykonawcach, ale żeby do tego doszło potrzebny jest repertuar, który by się do tego nadawał, przede wszystkim był niebanalny. Duet to nie tylko spotkanie, w studio i na estradzie, dwojga wykonawców, ale pewna idea, którą może wyrazić dwoje ludzi, którzy nie spotkali się przypadkowo.

Barbara Nowojska: Pani Edyto, kiedy zobaczyłam Pani zdjęcie z Papieżem odniosłam wrażenie, że na Pani twarzy widać przede wszystkim pogodny uśmiech, jaki jest kiedy ujrzy się bardzo bliską osobę. Nie uwielbienie, szczęście , zakłopotanie ale serdeczność płynącą z głębi duszy. Proszę mi odpowiedzieć czy moje wrażenie jest dobre? Serdecznie pozdrawiam z Wrocławia.
- Doskonale Pan odczytał to, co czułam w trakcie tego niezapomnianego spotkania. Miałam wrażenie, że patrzę w oczy komuś, kogo znam od lat i kto kojarzy mi się z tym, co najlepsze w człowieku.

Małgorzta Michno: Witam Pani Edyto. Wiem , że większość Pani piosenek niesie w podtekście głębsze przesłanie dla słuchacza, zwłaszcza utwory ogólnie znane: "Zamiast", "Jaka róża taki cierń" czy też "Czegóż chcą ludzie ci". Zastanawia mnie, czy odczucia jakie Pani towarzyszyły podczas wykonywania tychże utworów kilka - kilkanaście lat temu zmieniły się w stosunku do lat obecnych? Czy śpiewane teraz "zaktualizowane" są o obecną sytuację w Polsce i na świecie, czy też wraca Pani myślami do lat poprzednich?
- Oczywiście, że tak. Kiedyś "Zamiast" porażało mnie swoim aktualnym, społeczno-politycznym, kontekstem, głęboko oddawało również mój stosunek do ówczesnej rzeczywistości. Dziś dostrzegam w tej piosence ponadczasowość i jestem pewna, że ten tekst jest i będzie aktualny w każdej rzeczywistości, bo można nim przekazać rozterki człowieka wrażliwego.
Jeśli chodzi o "Różę", to zupełnie inaczej rozumiałam dramat kobiety mającej "trzy tuziny lat" wtedy, kiedy sama jeszcze tylu lat nie miałam, a zupełnie inaczej rozumiem dziś, kiedy mam już tych lat trochę więcej.
"Czegóż chcą ludzie ci" w latach 1984-87 wywierało na mnie niesamowite wrażenie, bo świeżo w pamięci miałam jeszcze 13 grudnia 1981 roku, kiedy to do mojego ówczesnego domu przyszli nocą ludzie w mundurach. Dziś tej piosenki nie śpiewam z wielu przyczyn. Przeżycia z tamtych lat nieco zatarły się już na szczęście w mej pamięci i nie chcę przeżywać jeszcze raz emocji z tym związanych.

Agata K.: Jest Pani moją ulubioną piosenkarką. Sama śpiewam pani piosenki. Moje pytanie brzmi: dlaczego zawsze na estradzie czarny kolor? I skąd ten niepowtarzalny głos? To drugie pytanie jest głupie, ale musiałam je zadać. Pozdrawiam serdecznie!
Powtarzam - bardzo lubię ten kolor. W moim pojęciu nie wynaleziono dotąd lepszego koloru na estradę. A głos? Sama nie wiem.. Najbardziej przekonuje mnie stwierdzenie, że to dar od Pana Boga.

Agulla: Szanowna Pani, niezwykle zafascynowana jestem Pani twórczością.
W szczególności upodobałam sobie płytę "Pytania do księżyca". Czy planuje Pani koncerty w najbliższym czasie poświęcone również tej płycie? Nie mogę doczekać się odpowiedzi od Pani. Obiecuję, że przyjadę niezależnie od miasta w jakim zaplanuje Pani koncert. Pozdrawiam serdecznie i życzę spokojnych i pełnych radości Świąt Bożego Narodzenia. Agnieszka Chrzanowska, Warszawa, 26 11 2003r.

- Nigdy nie poświęcam swoich koncertów jakiejś jednej wybranej swojej płycie. Staram się tak zakomponować wieczór, żeby pojawiały się w nim różne, kontrastujące ze sobą nastroje.

Wiesława Pałkowska: Pani Edyto, to już było ostatnie pytanie...
- Edyta Geppert: Bardzo dziękuję. Korzystając z okazji, chciałabym wszystkim moim Wielbicielom i Gościom strony złożyć najlepsze życzenia szczęśliwego Nowego 2004 Roku. I... do zobaczenia na koncertach!

<<Powrót do poprzedniej strony